Zakupy

Produkty, których nie kupuję

Listopad 29, 2015

W ostatnich tygodniach przestawiałam Wam produkty, które polecam (z Lidla, z Biedronki, z Rossmanna). Dziś napiszę o tym, czego nie kupuję w sklepach. Nie jest to lista zawierająca słodycze, napoje owocowe lub wody smakowe, bo to oczywiste, że takich produktów nie zajdziecie w moim koszyku. Powodów, dla których nie wybieram określonych produktów spożywczych, jest kilka. W dzisiejszym wpisie przedstawię produkty spożywcze, których nie kupuję i wyjaśnię dlaczego tak się dzieje.

1. Małe umyte marchewki
Kupiłam kiedyś ten produkt i przyznam szczerze, że nie czuję różnicy w smaku pomiędzy tymi marchewkami, a klasyczną marchewką, którą kupuję w warzywniaku czy na bazarach. Cena natomiast robi różnicę. Za 150 gramów umytych marchewek zapłacimy 3,99. W tej cenie kupimy około 2 kg marchewek niemytych. Wybieram mycie marchewek w domu, choć dla zabieganych mam mogą one być rozwiązaniem :-)

Marchewki umyte 0,15 kg – 3,99 – cena za kilogram 26,60 zł
Marchewki klasyczne, niemyte 2 kg – 3,99 – cena za kilogram 1,99 zł

 

2. Pomidorki koktajlowe umyte
Warto uważnie sprawdzać cenę pomidorków koktajlowych. W jednym z dyskontów umyte pomidory daktylowe kosztują 4,99 za 0,25 kg. Podobne pomidorki cherry można tam kupić za 5,99 za 500 g. Tutaj podobnie jak marchewki – umyty produkt, jest dużo droższy niż jego wersja niemyta.

Pomidorki koktajlowe daktylowe 0,25 kg – 4,99 – cena za kilogram 19,99 zł
Pomidorki koktajlowe cherry 0,5 kg – 5,99 – cena za kilogram 11,99 zł

pomidorki koktajlowe

3. Bakalie i inne produkty na wagę
W supermarketach poza bakaliami w klasycznych, małych opakowaniach, można też kupić produkty na wagę. Nigdy tego nie robię. Dlaczego? Nie wiadomo, ile czasu takie bakalie leżały w sklepie. Dostęp powietrza powoduje, że witaminy zawarte w takich produktach utleniają się. Na bakaliach dostępnych na wagę nie ma daty przydatności do spożycia. Zatem w przypadku bakalii warto zapłacić więcej za bakalie pakowane. Mamy wtedy pewność, że produkt jest świeży.

IMG_20151129_123020

4. Len mielony
Zawsze kupuję siemię lniane w wersji drobnych ziarenek, nigdy w formie mielonej. Powód? Witaminy i kwasy tłuszczowe omega-3 zawarte w siemieniu lnianym bardzo szybko się utleniają. W wersji mielonej i odtłuszczonej nie ma cennych kwasów omega-3, tak aby produkt był bardziej trwały i nie ulegał jełczeniu. Jeśli potrzebuję mielonego siemienia lnianego, mielę je bezpośrednio przed spożyciem w prostym młynku do kawy.

5. Soki typu karotka
Piękna kolorowa butelka, gorzej z jej zawartością. Cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, aromaty. Podobnie jak soki w kartonie, takie soczki to duża zawartość cukrów prostych. Wolę kupić kilogram marchewek niż takie „witaminy” w płynie.

Przykład: Sok Banan marchewka jabłko
Skład: przeciery: marchwiowy (12%), jabłkowy (12%), bananowy (12%), sok jabłkowy (3%) z soku zagęszczonego, woda, cukier (R) i/lub syrop glukozowo-fruktozowy (S), regulator kwasowości – kwas cytrynowy, kwas L-askorbinowy (witamina C), aromat, octan DL-alfa-tokoferylu (witamina E).

6. Batony proteinowe, fit, zbożowe, musli ze słabym składem
Tego typu produkty omijam szerokim łukiem. Batoniki zbożowe dostępne w supermarketach to w większości mocno przetworzone produkty, zazwyczaj napakowane cukrem. Wystarczy spojrzeć na skład, który często jest tak długi, że niemal nie mieści się na opakowaniu. W internecie można znaleźć mnóstwo przepisów na zdrowe batoniki, które bardzo prosto zrobicie w domu.

IMG_20151129_124823

Baton zbożowy z żurawiną
Składniki zbożowe 37,9% [płatki z pełnego ziarna owsa (19%), mąka ryżowa, kukurydza, kasza kukurydziana], syrop glukozowy, polewa jogurtowa 20% [cukier, tłuszcz palmowy, serwatka w proszku (z mleka), odtłuszczone mleko w proszku, proszek jogurtowy, tłuszcz kakaowy, aromaty, emulgatory: lecytyny (z soi) i E476], żurawina cięta 12,8% (żurawina, cukier, olej słonecznikowy), cukier, kandyzowana skórka pomarańczowa 4,4% (skórka pomarańczowa, syrop glukozowy, cukier, regulator kwasowości E 330), glukoza, tłuszcz z ziaren palmy oleistej, sól, emulgator: lecytyny (z rzepaku), substancja utrzymująca wilgoć: sorbitol, regulator kwasowości E330, aromat. Produkt może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych, innych orzeszków oraz sezamu.

7. Fit przekąski
Fajnie zapakowane bakalie, które mają bardzo wysoką cenę. Skład fit przekąski jest dobry, ale wolę kupować większe opakowania, bo wtedy jest dużo taniej. Świetnym pomysłem na zdrową przekąskę jest domowe masło orzechowe – mój przepis tutaj.

 

do what you love (3)

Wild&raw, Fit&Fit przekąska z suszonych owoców o smaku moreli
Skład: Suszona pasta morelowa, siarczany, może zawierać śladowe ilości orzechów.
Cena: 2,49 zł za 25 gramów – cena za 150 g – 14,94

Bleib gesund, suszone morele niesiarkowane
Skład: Morele (suszone) 99,7%, olej słonecznikowy.
Cena: 11,39 za 150 g

8. Granola
Na śniadanie zamiast granoli ze sklepu wolę zjeść owsiankę, kaszę jaglaną, nasiona chia lub koktajle. Gotowe granole to produkty z dużą zawartością cukru, syropu glukozowego i innych zbędnych składników. Bardzo polecam Wam robienie domowej granoli – jest pyszna i zawiera tylko zdrowe składniki.

Granola z granatem 
Skład: płatki owsiane 26,6%, mąka pszenna 26,5%, cukier trzcinowy, syrop glukozowy, tłuszcz roślinny, kostka żelowa granat – jagoda 5% (owoce: zagęszczone puree z jabłek, zagęszczony sok jabłkowy, puree z jagód, puree z granata, zagęszczony sok z owoców czarnego bzu, substancja żelująca: pektyny, błonnik z owoców cytrusowych, aromat), płatki kukurydziane (kasza kukurydziana, cukier, sól), otręby pszenne, mąka ryżowa, inulina 0,5%, cukier, ekstrakt słodowy jęczmienny, substancja spulchniająca: wodorowęglan sodu, przeciwutleniacz: mieszanina tokoferoli, emulgator: lecytyna sojowa, aromaty, sól. * Zawiera dwutlenek siarki. Produkt zawiera gluten. Może zawierać śladowe ilości orzeszków arachidowych i innych orzechów, sezamu, mleka.

9. Napoje izotoniczne
Izotoniki to napoje, które mają wzmacniać, szczególnie podczas aktywności fizycznej. Dla mnie najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o nawadnianie ciała, jest woda. Jeśli intensywnie trenujecie, to można pomyśleć nad zrobieniem domowego izotoniku. Kiedy spojrzymy na skład napojów izotonicznych ze sklepu, to okaże się, że poza witaminami, jest tam dużo innych szkodliwych substancji. Poza tym, czy coś co ma taki sztuczny niebieski kolor, może być zdrowe?

oshee

Oshee Multifruit Napój izotoniczny niegazowany o smaku wieloowocowym
Skład: woda, glukoza, maltodekstryna, kwas: kwas cytrynowy, cytryniany sodu, regulator kwasowości: cytryniany potasu, aromaty, substancje konserwujące: sorbinian potasu i benzoesan sodu, stabilizatory: guma arabska, estry glicerolu i żywicy roślinnej, substancje słodzące: aspartam i acesulfam K, substancje wzbogacające: witaminy: niacyna, witamina E, kwas pantotenowy, witamina B6 i biotyna, barwnik: E133
Zawiera cukier i substancje słodzące.

10. Chleb z mąki pszennej i kajzerki
Kupienie w dzisiejszych czasach dobrego chleba to duże wyzwanie. W supermarketach mamy pieczywo mrożone lub pakowany chleb zawierający mnóstwo zbędnych dodatków. Chleb najlepiej kupować w dobrej piekarni, gdzie mamy pewność, że pieczywo jest naturalne. Nigdy nie kupuję białego chleba z mąki pszennej, bo ten rodzaj pieczywa jest najmniej wartościowy. Producenci często dodają do swoich wypieków syrop glukozowy lub inne sztuczne słodziki. Warto pamiętać o tym, że dobry chleb powinien zawierać jedynie kilka składników: mąkę, wodę, sól, zakwas lub drożdże. Dobre składniki dodatkowe pieczywa to: siemię lniane, orzechy, ziarna słonecznika, płatki owsiane, otręby.

Przykład: Chleb wiejski
Skład: mąka pszenna 60%, woda, mąka żytnia 11%, drożdże, sól, stabilizator: guma celulozowa, środek do przetwarzania mąki: kwas askorbinowy, zakwas żytni, kwasy: kwas mlekowy, kwas octowy

 

Spodobał Ci się ten artykuł?
Polub mnie na Facebooku:

 

Jeśli jesteście ciekawi, które produkty warto kupić, to zapraszam na wpis:

Co warto mieć w kuchni? Moja pełna lista zakupów

 

You Might Also Like

  • Dziękuję za ten post, dałas mi do myslenia, wiele z tych produktów kupuje na codzień :(

    • O, super, cieszę się bardzo! :-)

  • Ha! Nie ze wszystkim się zgadzam, większość z tych produktów własnie kupuję :D
    1.
    Racja, zwyczajna marchewka jest dużo tańsza, ale nienoszę ze sobą litra
    wody do mycia i obieraczki :) Będąc na mieście i mając ochotę na jakąś
    przekąskę wybieram właśnie takie małe, myte marcheweczki zamiast
    batonika czy słodkiej buły.

    2. Patrz punkt wyżej

    3. Zależe gdzie – w Auchan przechowywane są w zamkniętych pojemnikach. I jest na nalepce z wagą data ważności.
    Większość kupuję pakowaną,ale jest kilka moich ulubionych mieszkanek,
    które są tylko na wagę. Plus czasem cena jest duuuużo korzystniejsza –
    płacimy często za opakowanie właśnie :(
    6. Corny rzeczwyiście to nic
    innego niż zwykł batonik (choć megasmaczny), ale są takie, które
    mająprosty skład. Moje ulubione – batony owsiane – skłądają się tylko z
    dwóch rzeczy. Są przepyszne.
    7. Ja kupuję często takie bakalie w
    małych opakowaniach w biedrze. Wiem, w przeliczeniu na kilogram się nie
    opłaca, ale przynajmniej wsunę na raz 30 gram, nie 100 czy 200
    (psychika!)
    9. Izotoniki mają swojespecjalne przeznaczenie, choć fakt – lepsza jest woda…. Z cukrem i solą (jako zastępstwo izotonika).
    10.
    Te ze zdjęcia są srednie, ale te z lodówki lub z puszki są dużo
    smaczniejsze. No i zdecydowany minus robienia humusu – jak go robię to
    robie od razu całą michę, po tygodniu mam już dość jedzenia humusu na co
    dzień + i tak połowa już się nie nadaje do jedzenia :(

    • hej, dzięki za wyczerpujący komentarz :-) Co do umytych warzyw i owoców – ja jednak jestem zdania, że można pewne rzeczy zaplanować i spakować rano obraną marchewkę do pojemnika, to zajmuje tyle samo czasu, co pójście w ciągu dnia do sklepu i kupienie. W bakaliach na wagę minusem jest też to, że nie znamy składu – nigdy nie widziałam takich informacji na tych dużych pudełkach. Punkt 7 – przekąski, oczywiście, że psychika ma wielkie znaczenie i łatwo zjeść całe opakowanie, ale… można jedną porcję spakować w domu do małego pojemnika lub woreczka, zabrać w drogę i po sprawie :-)

      • Dlatego marchewki umytekupuję raz na 3 miesiace, kiedy nparawdę muszę coś pochrupać a nie zaplanuję spakowania ich rano :D. No i na odwrótzbakaliami – na wynos spoko, ale siedząc w domu przed komputerem cięzko się powstrzymać :D

        • To prawda :/ Paczka orzechów brazylijskich i paczka rodzynek przed komputerem starczyły mi na jeden dzień :/

          • Margo

            Słyszałam, że ze względu na wściekle wysoką zawartość selenu orzechy brazylijskie (które ja też absolutnie uwielbiam ;) ) są wskazane w ilości max. 2 sztuk dziennie. Inaczej, przy regularnym przedawkowywaniu oczywiście, mogą mocno zaszkodzić. Na przyszłość może więc lepiej przed ten komputer kupować np. nerkowce ;)

      • Małgosia

        Pewnie można, tylko jak pracujesz 8-10 godz. Odrabiasz z dziećmi lekcje ok 2 godz. Zrobisz obiad, wyprasujesz, ogarniesz dom, wrzucisz pranie do pralki, naczynia do zmywarki itp. codzienne niekończące się zadania. Jeśli nawet mąż i dzieci pomagają, mnie pomagają, to i tak ktoś tym wszystkim musi zawiadować ;-) To dziękujesz Bogu za umyte marchewki. Witamy w dorosłym życiu. Sok można sobie rzeczywiście podarować. Ale wolałabym żebyś skupiła się na tym co warto kupować! To pewnie jest trudniejsze. Bo paskudztwa jest więcej i łatwiej je wyłowić.

        • Rozumiem, że ta rada z marchewkami nie musi dotyczyć każdego. Ja pisałam tekst z perspektywy 2 osobowego gospodarstwa domowego :-) Dzięki za wskazówkę odnośnie polecanych przeze mnie produktów – na pewno planuję takie wpisy, bo chcę też pokazywać wartościowe rzeczy. Jednym z takich wpisów jest ten o dobrych tłuszczach: http://www.agataberry.pl/zdrowe-tluszcze-w-mojej-diecie/

    • Edyta moj-kawalek-podlogi.pl

      Hummus z powodzeniem można mrozić. Ja zawsze robię od razu z pół kilograma suchej ciecierzycy i wychodzi go naprawdę sporo. Część zostawiam w lodówce, a cześć mrożę w pojemnikach i hummus nie traci konsystencji ani smaku. Polecam!

      • Nigdy nie próbowałam mrożenia, dzięki za wskazówkę :-)

  • Edyta moj-kawalek-podlogi.pl

    Figi o smaku moreli? O tym jeszcze nie słyszałam! Czego to już nie wymyślą…

    • Może morela lepiej się sprzedaje niż figi… :-)

  • Świetny artykuł. Szczerze powiedziawszy nie byłem świadomy, że np. producenci tak bardzo zwiększają ceny przy produktach „mytych”. Co prawda bardzo rzadko zdarza mi się kupować tego typu produkty – teraz wiem, że zdecydowanie warto ich unikać :)

    • Dzięki za komentarz! :-) Ponad dziesięciokrotnie wyższa cena za umyte marchewki… Jak to policzyłam, to też byłam zaskoczona.

  • Agata Z

    Podobnie jak ty nie kupuję nic z Twojej listy :) Twój artykuł utwierdził mnie w tym, że postępuję właściwie :) Bardzo dobry temat fajnie i wyczerpująco napisany :) Czekam na następne posty :)

    • Dziękuję, będą następne! :-)

  • Powiem Ci, że nie wiedziałam, że witaminy zawarte w bakaliach utleniają się jak tak leżą…. to znaczy, że muszę się jeszcze wiele nauczyć :) Batoników zbożowych też nigdy nie kupuję, za to robię sama w domu, pycha! Świetny wpis, pozdrawiam :)

    • Dzięki! Też muszę kiedyś wypróbować domowe batony!

  • super wpis:) Niestety zdarzało mi się niektóre z tych rzeczy wrzucać do koszyka:) Będę mądrzejsza:)

  • Ciekawy wpis, wiele rzeczy napisałaś, z którymi na codzień miałam do czynienia a ich nie zwerbalizowałam:) Pomijając czytanie składów i zdrowy rozsądek w tym temacie, kwestia lnu wymaga już wiedzy level wyżej. Co do bakalii to fajnym rozwiązaniem jest kupowanie w hurtowniach na spółkę z kimś.
    Ja czasem w kooperatywie spożywczej z tego korzystałam. Ale w Krakowie np jedzie się na Rybitwy – plac na którym kupują wszyscy handlarze kleparzowi i tam nie dość że taniej to w opakowaniu.

    NIe warto trzymać też dla siebie zapasów bo nie dość, że wietrzeją albo pleśnieją to jeszcze jak się zdaży najazd moli spożywczych to tylko gołębie mają radochę:)
    pozdrawiam

    • Dziękuję za komentarz! Póki co niestety nie znam żadnej kooperatywy spożywczej w moim mieście, ale chyba muszę się zainteresować tematem :-) A odnośnie zapasów – z jednej strony dobrze je mieć, ale z drugiej – czasem idą do kosza, to prawda… zdarzało mi się wyrzucać różne produkty spożywcze. Dlatego ważne jest właściwe przechowywanie (słoiki, pudełka itp.)

  • Boomer

    Z większością się zgodzę oprócz tych izotoników – jednak przy bieganiu większych dystansów sama woda nie wystarczy i wtedy dobrze uzupełniać to na bieżąco izotonikiem. Nie całą butelką oczywiście, ale ma to swoje zastosowanie.

    A co do granoli, to można dodać, że bardzo prosto robi się ją w domu i z wybranych przez siebie składników – zdecydowanie polecam to rozwiązanie :)

    • Koniecznie muszę zrobić domową granolę :-) A odnośnie izotoników – z tego co wiem, też można je robić w domu.

      • Boomer

        O widzisz, to oboje mamy coś do wypróbowania w domu :)

        A granolę zawsze robię z włączoną Lifemanagerką ;)

        • Renata Reni Tom

          Zrobię sobie taką granolę :)

      • Grzesiek DietaMistrza.pl

        Zdecydowana większość dostępnych w sklepach izotoników ma tragiczny skład, którego podstawą jest woda z cukrem lub syropem g-k. Czy warto za coś takiego płacić?Czy nie prościej i zdrowiej będzie zrobić sobie wodę z cytryną i miodem?
        Innym dobrym rozwiązaniem jest zastosowanie wody kokosowej. Jedynie ten produkt mógłby być reklamowany jako nawadniający lepiej niż woda, a nie niebieski syf od coca-coli. :)

    • Jakub

      Przy ostrych treningach lub zawodach popijanie wodą grozi… śmiercią. Izotoniki są w takim przypadku niezbędne, ale faktycznie te gotowe sklepowe, mają fatalny skład, a Oshee i Powerade są najlepszym przykładem. Da się kupić natomiast „proszki” do sporządzania izotoników, które zawierają proste składniki, czyli różne rodzaje prostych cukrów, niezbędne mikroelementy i naturalny aromat. Domowy izotonik z miodu, cytryny i soli jest lepszy niż woda, ale brakuje w nim np. potasu, czy magnezu.

  • Trafiłam na Twojego bloga próbując znaleźć wartościowe treści przez Bloglovin. Jestem mile zaskoczona, szata graficzna (mam manię na tym punkcie) bardzo w mój gust, do tego Twoje posty…tyle tytułów, które mnie ciekawi, które widzę pierwszy raz. Zabieram się za czytanie, pozdrawiam!

    • Super, dziękuję za miły komentarz! :-) Pozdrawiam i zapraszam do czytania :-)

  • Kasia Badowska

    ja tez nigdy nie kupuje bakalii z koszyków, ale z innego powodu…jakoś tam mam, że wyobrażam sobie ilu ludzi je dotykało, kichało przy nich itd..i jakoś mnie to zniechęca…;)

    • To też jest istotny powód, bo ryzyko, że ktoś wziął i odłożył na miejsce jest spore (a bakalie to przecież produkty, których nie myjemy przed spożyciem).

      • Joanna Jarosz

        akurat bakalie to produkt, który należy myć przed spożyciem…..są na nich konserwanty i substancje przyspieszające procesy suszenia…..czyli zjadasz całą chemię z nich…. jedynie orzechów nie myjemy, natomiast lekko prażymy.

        • Hmm, zazwyczaj kupuję bakalie bez konserwantów, ale zacznę je myć na wszelki wypadek, masz rację, dzięki za wskazówkę :-) Wyjątkiem chyba będą tylko świeże daktyle, bo ich nie zamierzam myć, żeby nie rozmokły (poza tym to produkt bez konserwantów).

      • Daria Chamier Ciemińska

        orzechy koniecznie powinno sie moczyc przed spozyciem, inaczej są szkodliwe :
        http://viandraw.pl/2015/02/18/dlaczego-moczenie-orzechow-nasion-i-ziaren-jest-takie-istotne/

  • Świetne spojrzenie na wiele produktów – czasem nie zdajemy sobie, że coś, co firmy wmawiają nam jako fit&healthy wcale takie nie jest. Po raz kolejny wiele się od Ciebie uczę ;-)

    • Super, bardzo mnie to cieszy! Dziękuję za miłe słowa :-)

  • Daniel K.

    Z chlebem uważam , że trochę przesadziłaś. Dodatek słodu i błonnika ziemniaczanego to nie jest jakaś zbrodnia. Składniki naturalne jakby nie patrzeć. Zgodzę się, że na pieczywie producenci oszukują strasznie. W hipermarkecie Leclerc bułki sprzedawane po 60-70 gr. są nadmuchane i czerstwieją po kilku godzinach trzymania w chlebowniku. Dramat. O świeży, naprawdę bogaty w smak i składniki odżywcze chleb jest potwornie trudno, a jak już się go dostanie , to kosztuje ok. 5-6 pln za 400 gr bochenek. Nie jestem wybitnym fanem Schulstad’a , ale podany przez Ciebie przykład to nie jest zły produkt. Pozostałe punkty – popieram i chylę czoła za całość artykułu.

    • Hej, dzięki za komentarz! W przypadku chleba chodziło mi o to, że powinien się on składać z mąki, wody i drożdży/zakwasu – pozostałe składniki to zbędne dodatki. Ocet w chlebie, kwas cytrynowy – moim zdaniem to za wiele. Pozdrawiam :-)

      • Reni

        Z dużą częścią tego artykułu się zgodzę, ale nie jeżeli chodzi o chleb. Na co dzień piekę sama, ale jeśli już się zdarzy, że kupuję, to zdecydowanie pakowany, bo mogę dokładnie przeanalizować skład. W piekarni już wiele razy kupilam zapewniana przez ekspedientkę „100% na zakwasie bez polepszaczy”, co po spróbowaniu okazało się zwykłą ściemą.

        • To pewnie zależy od piekarni, ale przyznaję – z tym chlebem to różnie bywa. Najlepszy jest oczywiście domowy.

  • Józek

    Pierwsze podstawowe i jedyne pytanie- Gdzie pracujesz i ile godzin..?

  • Tomasz

    A te witaminy z bakalii to jak szybko się ulatniają? A te pakowane nie są już ulotnienie? Skąd wiadomo? Jaki jest optymalny okres przechowywania np orzecha włoskiego?

  • Justyna

    Jeżeli na opakowaniu napisane jest „sok” to ustawowo nie może zawierać on żadnych dodatków np syropu glukozo-fruktozowego. Ale warto czytać czy słowo sok jest użyte, producenci używają głównie słowa napój, za którym kryje się mnóstwo dodatków.

    • Nawet jeśli zawartość kartonu to sok, to w takim soku są duże ilości cukrów prostych i śladowe ilości błonnika. Taki cukier z soku wchłania się natychmiast i nie ma nic wspólnego z cukrem z owoców.

  • orchidblue

    Warto skupić się również na procesie „mycia” owoców i warzyw w fabrykach, najczęściej jest to mycie chemiczne i suszenie co niestety pozostawia ślad na produkcie.

  • nie kupuję bakalii pakowanych! kurczę, a ochrona środowiska, tony folii rocznie? Daj spokój. Lepiej znaleźć dostawcę bakalii który ma szybką sprzedaż towaru i kupować na wagę. Wszelkie rynki, stragany, sklepy z hurtową ilością warzyw, owoców i produktów sypkich. Akurat w przypadku suszonych owoców i orzechów ważniejszy jest sposób przechowywania niż samo opakowanie – trzymane w wilgoci pleśnieją. Dlatego do opakowań z folii często dodaje się… trociny. Tak jak do gotowego do połozenia na pizzę utartego już sera w paczce.

  • Beata

    Poza klasycznym pieczonym chlebem jest jeszcze chleb tostowy, a lubimy w domu tosty. Znalazłam taki test i podaję dalej http://czytamyetykiety.pl/chleb-tostowy/

  • Ollbi

    Ja ostatnio kupuję głównie chleb żytni, żytni z żurawiną lub bielański (jakoś tak). Ten z żurawiną jest genialny. Słodziutki, a każdy kęs to przyjemność.

    Żurawinę kupuję głównie pakowaną.

    Dzięki za ciekawy artykuł :-)

  • Mi się marzy taka zwykła, niemyta i zapiaszczona marchew. Od dłuższego czasu nie mogę na taką trafić. Mam wrażenie, że ta płukana, którą mają już wszystkie warzywniaki w okolicy smakuje 3x gorzej :(

  • macieo

    Ja bym dodał jeszcze jogurty naturalne. Znaleźć taki bez mleka w proszku to naprawdę sukces. Na szczęście jest jeden popularny producent który robi jogurty bez dodawania mleka w proszku. Czytajmy etykiety!

  • Małgorzata Woźniak

    Jeżeli chodzi o mielenie ziaren lnu w młynku do kawy to nie polecam, ponieważ żywotność młynka będzie ograniczona.

    • Ja mielę od dwóch lat i cały czas młynek ma się dobrze :-)

  • Marek Markowski

    Dzięki wielkie. Akurat jestem na diecie i te wskazówki mocno się przydadzą. Swoją drogą, dietę opisuje również na blogu. Gdyby ktoś miał chęć to zapraszam na Piaskownica Meksa :)