Styl życia

Jak jeść „zakazane” rzeczy i nie przytyć?

Wrzesień 20, 2017

Na początku września razem z marką Yves Rocher podróżowałam po Francji. O głównym celu mojej wizyty z pewnością będę pisać jeszcze na blogu, dziś jednak chciałam pokazać Wam inny aspekt związany z moim wyjazdem do Paryża i Bretanii, a mianowicie – francuskie jedzenie. Jeszcze przed wyjazdem podejrzewałam, że ta podróż będzie świetną okazją do wypróbowania wielu wspaniałych francuskich potraw i nie pomyliłam się. Moja wizyta we Francji okazała się niesamowitym kulinarnym doświadczeniem. Przy okazji tego wpisu przybliżę też moje podejście do jedzenia, bo jestem zwolenniczką teorii, że pysznego jedzenia nie można sobie odmawiać. Jak takie myślenie pogodzić z posiadaniem szczupłej sylwetki? Wystarczy po prostu spojrzeć na to od innej strony. Jestem zdania, że moja szczupła talia to jedynie efekt uboczny dbania o zdrowie, a nie główny cel, do którego dążę. Dziś na blogu o tym, jak jeść „zakazane” rzeczy i nie tyć – zapraszam!

 

Francuskie jedzenie – moje doświadczenia

O tym, jak wyglądają zwyczaje jedzeniowe Francuzów pisałam kiedyś tutaj. Dziś chciałam pokazać, jakie wspaniałe posiłki jadłam we Francji. Francuzi dużą uwagę przykładają do jakości swojego jedzenia. Celebrują posiłki, jedzą powoli, nie podjadają między posiłkami – to główne założenia w ich zwyczajach żywieniowych. Zaskoczyło mnie, że nawet do obiadu podawane jest tam pieczywo – dobrej jakości bułeczki pełnoziarniste. W formie deseru często można spotkać tam sery zamiast klasycznego słodkiego ciasta. Jedne z mocniejszych akcentów kuchni francuskiej to także wszechobecne makaroniki (podawane na słodko lub w formie wytrawnej), pyszne maślane croissany, bagietki, dużo warzyw do obiadu, posiłki złożone z chudych mięs, a także duża liczna różnych ryb.

Jakie francuskie doświadczenia kulinarne wspominam najmocniej? Maślane rogaliki nigdzie nie smakują tak doskonale, jak w Paryżu. Czasem jadłam je tam na deser po śniadaniu.

Bardzo smakowały mi też francuskie sery, których nie potrafiłam sobie odmówić, mimo tego, że w Polsce unikam nabiału. Deser typu Pavlova z truskawkami skradł moje serce i jeszcze długo będę wspominać ten pyszny truskawkowy smak.

Poniżej posiłek, który można zamówić w czasie podróży pierwszą klasą pociągów TGV.

Francuskie posiłki składają się zwykle z kilku dań. Jeden z moich obiadów wyglądał następująco – przystawka w postaci sałatki z awokado, danie główne – łosoś i pieczone ziemniaki, deser – ciastko z sosem waniliowym i truskawkami podawane z lodami (lody nie załapały się na zdjęcie, ale uwierzcie – były). O winie do każdego posiłku nie muszę pisać – to standard we Francji. Ja zwykle wybierałam wodę, ale od czasu do czasu pozwalałam sobie też na lamkę czerwonego wina.

Cieszyłam się tym pysznym jedzeniem i absolutnie nie miałam wyrzutów sumienia, że jem takie rzeczy. Wszystko to jest dla mnie dostępne, bo staram się stosować do kilku zasad, o których piszę poniżej. Co istotne, mimo, że nie żałowałam sobie niczego i nie liczyłam kalorii (bo nigdy tego nie robię), to z wyjazdu wróciłam w takiej samej formie, jaką miałam przed nim – nie przytyłam ani kilograma.

Jak jeść pyszne rzeczy i nie przytyć?

1. Dbam o jakość jedzenia
O jakości jedzonych posiłków pisałam na blogu już nie raz. Czytam etykiety, wybieram głównie jak najmniej przetworzone produkty, zwracam uwagę na jakość tego, co znajduje się na moim talerzu.

2. Jem stosunkowo małe porcje zakazanych rzeczy
Kiedy już decyduję się na deser po obiedzie, to zwykle jest to stosunkowo mała porcja. Przez to, że na co dzień unikam cukru – wystarcza mi niewielka ilość słodkości, żeby poczuć satysfakcję.

3. Mam szybki metabolizm
Nie mogłabym bezkarnie jeść bardzo kalorycznych deserów, gdyby nie fakt, że mam szybki metabolizm. Dzięki temu wszystkie zjadane przeze mnie posiłki są szybko trawione i nie odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej. O tym, jak przyśpieszyć swój metabolizm pisałam kiedyś tutaj.

4. Nie głodzę się
Nie podjadam między posiłkami, ale też nie dopuszczam do sytuacji, w której nie jem nic przez cały dzień.

5. Zanim zjem deser – zjadam pełnowartościowy posiłek
Nigdy nie pozwalam sobie na zjedzenie deseru przed głównym daniem. Deser to dla mnie wisienka na torcie całego posiłku – wszystko musi mieć swoją odpowiednią kolejność. Warto też pamiętać o tym, że zjedzenie słodyczy przez obiadem może skutkować tym, że nie będziemy jedli z apetytem wytrawnego posiłku, a tym samym – nie dostarczymy naszego organizmowi niezbędnych składników odżywczych. Jedzenie deseru po obiedzie ma też tę zaletę, że po prostu jestem już najedzona, więc nie rzucam się na słodycze, tylko delektuję się ich małą ilością.

6. Na co dzień odżywiam się zdrowo
Jeśli na co dzień nasze posiłki składają się z warzyw, owoców, kasz, produktów pełnoziarnistych, to od czasu do czasu można pozwolić sobie na odstępstwa od tych nawyków. Nic złego się wtedy nie dzieje.

7. Gotuję w domu
Zauważyłam, że mam tendencję do tego, aby poza domem wybierać mniej zdrowe posiłki. Dlatego zwykle jadam w domu, a w restauracjach tylko od czasu do czasu.

8. Moje posiłki są pyszne i pełne wartości odżywczych
Zdrowe jedzenie na co dzień nie byłoby możliwe, gdyby moje posiłki mi nie smakowały. Z tego powodu szukam nowych smaków, inspiruję się przeglądając książki i blogi kulinarne – wszystko po to, aby zdrowe jedzenie mi smakowało.

9. Aktywność fizyczna – na spokojnie – spacery i joga
Nie lubię katować się na siłowni. Zamiast tego wolę umiarkowaną aktywność fizyczną – wybieram jogę i spacery. Podczas wycieczek robię kilkanaście kilometrów dziennie na piechotę – wtedy nawet po najbardziej kalorycznym deserze nie ma śladu. Grafik podczas mojego wyjazdu do Francji był niezwykle napięty – mimo wszystko znalazłam czas na pójście na basen i do sauny.

10. Nie skupiam się na sylwetce i cieszę się jedzeniem
Szczupła sylwetka to dla mnie efekt uboczny zdrowego trybu życia, a nie cel sam w sobie. Staram się jeść codziennie pyszne i zdrowe posiłki, a kiedy już jem kaloryczny i mało zdrowy deser, to nie myślę o tym, jaki jest on zły. Po prostu delektuję się jego smakiem :-)

 

Podsumowanie

Dlaczego nie tyję mimo tego, że nie odmawiam sobie deserów? Myślę, że kluczowe jest tu moje zdrowe podejście. Jedzenie na co dzień odżywczych posiłków stało się dla mnie nawykiem. Myślę, że ciągła tęsknota za „zakazanymi” rzeczami i odmawianie sobie jedzenia to ślepa uliczka, która nie zaprowadzi nas do zdrowia. Warto pamiętać o tym, że przesadne skupianie się na jedzeniu to także niepotrzebny stres dla naszego organizmu. Zamiast zastanawiać się nad tym, ile kalorii mają zjedzone przez nas lody lepiej zaakceptować to, że od czasu do czasu pozwalamy sobie na coś mniej zdrowego. Wierzę w zdrowe podejście do zdrowego stylu życia, w którym jest miejsce na tego typu przyjemności.

 

You Might Also Like

  • Daria Jarząb

    Hej. Nic dodać, nic ująć. Francuska kuchnia jest fenomenalna i, wbrew wszelkim pozorom, zdrowa. I te makaroniki… <3 W Twoich wpisach widać jeszcze większe uporządkowanie, kompozycję z prostą puentą. Widać, że nieustannie się rozwijasz w tym co robisz. Gratuluję i pozdrawiam. :)

    • Dziękuję za miłe słowa! Pozdrawiam ciepło <3

  • Faustyna

    Hej. Zazdroszczę Ci, że mogłaś spróbować tylu pyszności we Francji. Zdjęcia są naprawdę profesjonalne i przyjemnie się je ogląda. Ja także na co dzień odżywiam się zdrowo i nie liczę kalorii, choć pozwalam sobie czasami na małe odstępstwa od mojej diety. Lubię np. czekoladę, której w dni jesienne nie potrafię sobie odmówić:) Pozdrawiam :)

  • Konrad Wiśniewski

    Głodzenie się to najgorsza metoda na odchudzanie i bardzo nieskuteczna generalnie. Jeśli ktoś kiedyś myślał, że jak sobie da 1/4 dziennego zapotrzebowania na kalorie to schudnie, mam złą wiadomość. Nasz organizm to szczwana bestia i takie traktowanie zadziała na naszą wagę tylko przez chwilę. Organizm szybko orientuje się w fakcie, że dostaje za mało kalorii i obok codziennego zmęczenia, rozkojarzenia i poddenerwowania (wszystko to związane z tym, że nasz organizm po prostu zwalnia, żeby dostosować się do ilości „paliwa” jakie dostarczamy), sam organizm po prostu zaczyna odkładać kalorie, które mu dostarczamy. Przez co spadek wagi może nagle zahamować. Dieta jest przez wiele osób traktowana jako coś co musi być rygorystyczne. To nie jest dobre podejście bo wtedy traktujemy dietę jak coś co trzeba przetrwać przez, powiedzmy, pół roku a potem wracamy znowu do starych nawyków. Ja nie uznaję terminu „Dieta” jako takiego rygoru. Dieta to sposób odżywiania, trzeba ją sobie dopasować tak, żeby jeść zdrowo ale też smacznie. Rygorystyczne diety są przeznaczone dla osób, które faktycznie muszą zmienić wagę bardzo szybko… np. aktorzy. Ale oni mają za to ogromne pieniądze i ich diety nie są zakładane na dłuższy czas niż do zakończenia produkcji filmu.
    Co do jedzenia na mieście, oczywiście są osoby, które nie mogą sobie pozwolić na codzienne gotowanie w domu. Praca, czy zajęcia codzienne zabierają nam za dużo czasu, ale jednak jedzenie na mieście to nie tylko Fast Foody. Dzisiaj mamy Green Way, BioWay czy inne, mniejsze, lokalne miejsca gdzie można zjeść smaczne ale też zdrowe jedzenie. A jeśli raz na jakiś czas na talerzu pojawi się Burger czy inny fastfood, też tragedia się nie dzieje, jak zresztą sama napisałaś wyżej :).

  • minimaliv

    A idź, po prostu jesteś szczęściarą! :P Żarcik :*

  • Magdalena Frąckowiak

    Hej ;) ostatnio zastanawialam się czy powszecnie znane wafle ryżowe są zdrowe ? Czy warto je jeśc ? Tak samo zastanawiam się nad pieczywem typu wasa ?

  • Meleth en Gilith

    cudowne zdjęcia i temat :)
    jak wrażenia po podróży tgv ?

  • Agnieszka Rajkowska

    Super post, robię dokładnie tak jak Ty. Ostatnio czytałam o jedzeniu deserów przed obiadem. Chodzi o to, że jedząc je po obiedzie tworzymy środowisko idealne dla grzybów i bakterii. Słyszałaś może coś o tym? Wg mnie to wersja hard dla silnej woli:)

  • Kolorowe makaroniki i ta Pavlova wyglądają obłędnie. Chyba nie powinnam oglądać takich rzeczy o 22:30! ;D

    A tak szczerze to mam bardzo podobnie; szybki metabolizm i świadome odżywianie wystarczą żebym utrzymywała stałą wagę.