Instagram

Follow Me!

Styl życia

Jak duże portale wykorzystują artykuły blogerów? Przypadek natemat.pl

Listopad 13, 2017

Blogowanie to moja pasja i uwielbiam tworzyć dla Was treści. Zawsze kiedy piszę na bloga nowy artykuł staram się tak podejść do tematu, aby był on nie tylko jak najbardziej ciekawy, ale przede wszystkim przydatny. Zależy mi na tym, aby treści, jakie tutaj znajdujecie nie miały terminu ważności, dlatego rzadko komentuję bieżące wydarzenia. Zamiast tego wolę skupiać się na wpisach, które za rok czy dwa lata będą tak samo aktualne, jak w dniu publikacji.

Czasem moje wpisy znajdują uznanie nie tylko wśród Was, moich czytelników, ale także wśród innych blogerów. I nie ma w tym nic złego, bo zawsze bardzo cieszę się, kiedy inny bloger postanawia udostępnić u siebie mój wpis. Są jednak blogerzy, którzy zamiast udostępnienia mojego wpisu wybierają inną drogę – drogę inspiracji. Nie będę tutaj przedstawiać konkretnych blogerów, którzy „zainspirowali” się moimi treściami do tego stopnia, że nie dosyć, że stworzyli wpis o identycznym tytule, to jeszcze w „ich” tekście znalazłam całe zdania pochodzące z moich artykułów. W tej kwestii nic mnie już nie zaskoczy, bo moje doświadczenia pokazują, że takie „inspiracje” zdarzają się nie tylko początkującym blogerom, ale i tym, którzy wydają się profesjonalni.

Niedawno jednak odkryłam, że nie tylko blogerzy doceniają moje wpisy – mój tekst został podlinkowany przez duży ogólnopolski portal natemat.pl. Nie było to jednak zwykłe umieszczenie linku do mojego blogowego tekstu. Redaktorce natemat.pl tak spodobał się mój wpis, że postanowiła z niego skorzystać i stworzyć „własny” tekst, na końcu którego umieściła link do mojego bloga.

Wiem, że duże polskie portale lubią inspirować się tekstami blogerów, ale ten poziom inspiracji zaskoczył nawet mnie.

Zresztą – sami zobaczcie i oceńcie.

 

Chronologia wydarzeń

Na początku zalinkuję dwa artykuły, o których piszę w tym tekście. Pierwszy wpis (oryginalny) opublikowałam na blogu 4 kwietnia 2017 roku. Inspiracja ukazała się na portalu natemat.pl kilka miesięcy później – 27 paździenika 2017 roku.

Mój artykuł: 10 błędów, jakie popełniasz przygotowując koktajle

Artykuł na stronie natemat: Kochasz smoothie? To nie rób mu krzywdy… 7 błędów, jakie popełniasz przygotowując koktajl

Tytuł artykułu – brzmi znajomo?

Mój tytuł wpisu to: 10 błędów, jakie popełniasz przygotowując koktajle. Redaktorka natemat.pl miała zapewne mało czasu na napisanie tekstu, więc ograniczyła się do wymienienia jedynie 7 z 10 moich błędów związanych z przygotowywaniem koktajli. Jej tytuł wpisu brzmi podobnie: Kochasz smoothie? To nie rób mu krzywdy… 7 błędów, jakie popełniasz przygotowując koktajl. Pamiętam, że kiedy wymyśliłam ten tytuł to spodobał mi się on od razu, bo zachęcał do przeczytania tekstu, wiec w zasadzie nie dziwię się, że redaktorka postanowiła go wykorzystać.

Podtytuły – znajdź różnice

Poniżej zamieszczam kolejno podtytuły w moim artykule i podtytuły w artykule natemat.pl. Podobieństwo raczej nie jest przypadkowe, bo dokładnie 4 podtytuły są identyczne, pozostałe są zaś delikatne zmienione stylistycznie – sens wypowiedzi pozostaje jednak ten sam. Przykładowo mój podtytuł, który brzmiał: Brak różnorodności został zamieniony na: Codziennie to samo. Moje Niedodawanie dobrych tłuszczów zastąpiono przez Zapominanie o dobrych tłuszczach. Szczyt kreatywności, prawda?

Moje podtytuły:

  1. Błąd 1: Koktajl z samych owoców
  2. Błąd 2: Picie koktajlu po kilku godzinach
  3. Błąd 3: Obieranie owoców
  4. Błąd 4: Dodawanie zbyt wielu składników
  5. Błąd 5: Zapominanie o zielonych dodatkach
  6. Błąd 6: Niedodawanie dobrych tłuszczów
  7. Błąd 7: Zbyt szybkie picie
  8. Błąd 8: Brak różnorodności
  9. Błąd 9: Niedbanie o smak
  10. Błąd 10: Zbyt długie blendowanie

Podtytuły natemat.pl:

  1. Koktajl z samych owoców
  2. Obieranie owoców
  3. Picie koktajlu po kilku godzinach
  4. Im prościej, tym smaczniej
  5. Zapominanie o dobrych tłuszczach
  6. Codziennie to samo
  7. Zbyt długie blendowanie

 

Treść – inspiracja blogiem

Jeśli myśleliście, że redaktorka serwisu natemat.pl korzystała z mojego wpisu tworząc jedynie tytuł i podtytuły, to jesteście w błędzie. Treść jej artykułu również została zainspirowana treścią mojego artykułu. Tekst z mojego bloga został zredagowany, tzn. przemielony przez zwoje mózgowe pracownicy natemat.pl i wykorzystany na potrzeby jej pracodawcy (z czym się nie kryje, ale o tym później). Przykłady poniżej.

Mój wpis: W skórce owoców zwarty jest błonnik pokarmowy, dlatego tam, gdzie to możliwe, do koktajli warto dodawać owoce wraz ze skórką. Po dokładnym umyciu gruszek czy jabłek wystarczy wrzucić je do blendera – bez obierania.

Screen: artykuł natemat.pl

natemat.pl:I przy okazji – zostawcie owocowe skórki w spokoju, bez względu na to czy robicie wyłącznie owocowy koktajl, czy również z warzyw. To właśnie w skórkach jest najwięcej błonnika!

 

Mój wpis: Witaminy to niezwykle ulotne substancje – niestety szybko ulegają one zniszczeniu pod wpływem wielu czynników. Głównymi czynnikami wpływającymi na niszczenie witamin są: wysoka temperatura, światło, dostęp powietrza. Dlatego zawsze podkreślam – koktajl, który przygotujecie najlepiej wypijać od razu po jego zrobieniu!

Screen: artykuł natemat.pl

natemat.pl: Wiedzieliście, że witaminy to bardzo delikatne substancje? Pod wpływem wysokiej temperatury, powietrza i światła ulegają one zniszczeniu. Dlatego ważne jest by wypijać swój koktajl wtedy gdy jest świeży, a jeśli koniecznie chcecie go ze sobą zabrać na wynos, to tylko w szczelnie zamkniętym, termosie. Najlepiej schłodzony lub z dodatkiem kostek lodu.

 

Mój wpis: Do koktajli warto dodawać dobre tłuszcze. To ważne, bo kilka witamin: A, D, E, K to witaminy, które są rozpuszczalne tylko w tłuszczach. Dobre tłuszcze, którymi możecie uzupełnić swoje koktajle znajdziecie w awokado, orzechach, maśle orzechowym. Wystarczy do koktajlu dodać łyżeczkę nierafinowanego oleju koksowego, łyżeczkę tahini, łyżkę masła orzechowego, aby nasze smoothie zyskało cenne składniki.

natemat.pl: Zapominanie o dobrych tłuszczach. Czyli orzechów, awokado, dobrej oliwy czy oleju rzepakowego. Niektóre z witamin rozpuszczalne są tylko w tłuszczach, dlatego, by czerpać z surowych warzyw i owoców to, co najlepsze zawsze, bez wyjątku, musimy dodawać choć odrobinę dobrego tłuszczu. Dla jasności, „dobrego”, czyli nienasyconego.

 

Mój wpis: Nawet najlepszy blender ma jedną właściwość – po pewnym czasie ostrza ogrzewają się pod wpływem szybkich obrotów. Dlatego podczas przygotowywania koktajli warto wziąć to pod uwagę i nie blendować koktajlu dużej, niż jest to konieczne. Dobrej jakości blender zblenduje nam nasz koktajl w kilka sekund – nie warto blendować naszego smothie przez dłuższy czas, bo wtedy składniki koktajlu będą się ogrzewały. Ciepły koktajl nie jest smaczny i ma mniej wartości odżywczych. Ja blenduję swoje koktajle przez kilka sekund – do każdego koktajlu dodaję też kostki lodu, tak aby składniki mojego smoothie pozostały przyjemnie chłodne. Jeśli macie blender o małej mocy, to konieczne może być trochę dłuższe blendowanie, ale warto kończyć je tuż po tym, jak koktajl osiągnie pożądaną konsystencję.

natemat.pl: Zbyt długie blendowanie. Po pewnym czasie blendowania ostrza ogrzewają się pod wpływem szybkich obrotów. Nie unikniecie tego, ale możecie po prostu do tego nie doprowadzać. Dobrej jakości sprzęt zblenduje koktajl w kilka sekund. Po co to wszystko? No cóż, ciepło nie robi dobrze składnikom koktajlu. Najlepiej jest też dodawać extra kostki lodu.

 

Mój komentarz

Jaka jest recepta na doskonały wpis zdaniem redaktorki natemat.pl? Znajdź ciekawy wpis na blogu o zdrowiu. Skorzystaj z niego, zainspiruj się! Dodaj do niego informację prasową od marki Philips. Całość podpisz: „Korzystałam z artykułu na blogu agataberry.pl oraz informacji prasowej Phillips”, bo przecież jeśli jawnie informujesz z jakich źródeł korzystałaś, to nikt nie posądzi cię o kradzież. Całość będzie wyglądać jak niewinna inspiracja, prawda? :-)

Screen: artykuł natemat.pl

Jeśli ktoś przeczytał na moim blogu artykuł pt. 10 błędów, jakie popełniasz przygotowując koktajle i trafi na portal natemat.pl na „nową” treść o podobnym tytule, to w zasadzie nie ma po co czytać tego drugiego tekstu. Dlaczego? Z prostej przyczyny – wpis opublikowany na stronie natemat.pl jest wtórny, powiela temat zaprezentowany na moim blogu, nie wnosi zbyt wiele nowych wiadomości. Wnikliwy czytelnik znajdzie jedną nową informację, a mianowicie – wypowiedź dietetyczki i ekspertki żywieniowej Philips. W tekście znajdziemy też zdjęcia blendera Philips. Takie umieszczenie marki w zainspirowanym artykule daje do myślenia. Po co powstają takie wtórne artykuły? Na to pytanie z pewnością odpowiedź zna zarówno właściciel natemat.pl, jak i marka Philips.

Wierzę w autentyczność przekazu i w to, że Wy, moi czytelnicy, przychodzicie tutaj dla moich treści, których nie znajdziecie w innych częściach internetu. Od początku prowadzenia tego bloga trzymam się zasady, że nie sprzedaję moich tekstów i wszystkie autorskie treści można przeczytać tylko tutaj, na moim blogu. Jak pokazuje przykład natemat.pl – czasem moje wpisy są tak dobre, że niektórzy redaktorzy po prostu z nich „korzystają”.

 

 

  • Czasem mam wrażenie, że umieszczenie na końcu wpisu źródła dla wielu autorów staje się poniekąd rozgrzeszeniem i są przekonani, że sporo rzeczy ujdzie im na sucho. Inspiracja, a powielanie tych samych treści to zupełnie dwie różne rzeczy. Twój wpis przeczytałam jednym tchem i szczerze? Był to jeden z lepszych artykułów, bo faktycznie otworzył mi oczy na niektóre aspekty, z których do tej pory nie zdawałam sobie sprawy. Portalowi na pewno odbije się to czkawką :)

    • Dzięki za miłe słowa! W życiu bym nie wpadła na pomysł, że można wziąć czyjś artykuł, trochę go przerobić i publikować jako nową, autorską treść, a jako jedyne uwzględnienie autora podać link do jego bloga. Jak widać niektórzy mają całkowicie inne standardy.

  • Podobnie jest ze zdjęciami. Kradzież zdjęcia po podaniu źródła nadal jest kradzieżą. Pojęcie własności intelektualnej jeszcze blade

    • Nie wiem skąd przekonanie, że podpisanie czegoś nazwiskiem autora rozgrzesza wszystkie przewinienia związane z „inspiracją”.

  • Nawet nie wiem, jak to podsumować. Jako żenujące, nieprofesjonalne? To przede wszystkim czyste lenistwo. Dobrze, że o tym piszesz. Fajnie, gdyby to kogoś czegoś nauczyło.

    • Ja zawsze jestem w szoku, że w dzisiejszych czasach „redaktorzy” robią takie rzeczy, bo to ma bardzo krótkie nogi. Jeśli tak ma wyglądać dziennikarstwo, to ja dziękuję za takie artykuły. Zastanawiałam się, czy opisać tę sprawę na blogu, ale Twój komentarz upewnił mnie w dobrej decyzji.

  • Ola z Berlina ;)

    Akurat czytałam ten artykuł w natemat i byłam przekonana, że powstał za Twoją zgodą! Szkoda słów :(

    • Niestety o artykule z natemat dowiedziałam się przez przypadek i nie miałam z nim nic wspólnego.

  • Masakra! :(

    • Niestety, smutne tym bardziej, że podpisuje się pod tym Philips.

  • Agata, z ciekawości- napisałaś do nich? I bardzo dobrze, że piszesz to tutaj. Pewnie osoba „inspirująca się” Twoimi wpisami zagląda tu częściej i jak go zobaczy to może przestanie. Chociaż to może pobożne życzenie, a ludzi takich znajdzie się więcej. Szkoda słów po prostu.

    • Napisałam do Philipsa z pytaniem, czy nie przeszkadzają im takie działania serwisu natemat.pl, nie odpisali, więc chyba jestem dla nich zbyt małym blogerem, aby się mną przejmować.

      • JAcenty

        Agata nie przejmuj się,napisałem do redaktora naczelnego NaTemat z zapytaniem czy nie mogą pisać sami swoich tekstów to i napiszę do Philipsa. Jak więcej osób zacznie zadawać im niewygodne pytania to w końcu odpowiedzą.

        • Dzięki za wsparcie, bardzo to doceniam.

          • Angie

            Jak widac, Phillips w koncu odniosl sie do tej sytuacji. ale praktyka NaTemat naganna.

  • A pisałaś bezpośrednio do Philipsa? Nie wyobrażam sobie, że szanująca się wielka firma będzie zadowolona z tego, że płaci za wpisy wtórne…

    • Philips chciał mieć chętnie czytany artykuł, w którym zostanie pokazany sprzęt marki, cel osiągnął. A w jaki sposób? Widocznie nie ma to dla nich znaczenia, przykre.

  • to ważny temat – gdzie jest granica pomiędzy zainspirowaniem się a zwyczajnym plagiatem? :/

    • Granica jest czasem bardzo cienka, moim zdaniem tutaj została przekroczona.

  • Współczuję…
    Takie rzeczy muszę okropnie boleć…

    • Dzięki! Bardzo nieprzyjemna sytuacja, kiedy ktoś zabiera moją pracę i jeszcze na tym zarabia.

  • To już kolejna taka sytuacja, która mocno mnie zniechęca do portalu natemat.pl. Nagłaśniaj, pisz, nie daj się, bo o swoje trzeba walczyć.

  • Ewa Bukowiecka-Janik

    Szanowna Pani Agato, przyznajemy, że nasz tekst
    faktycznie był inspirowany Pani wpisem, ale proszę zwrócić uwagę, że to
    jedynie część całego artykułu. Niemniej, taka sytuacja nie powinna się
    zdarzyć, a powołanie na źródło powinno być zrobione z większą precyzją.
    Przepraszamy za zaistniałą sytuację, a nasz błąd naprawiamy w naszym
    materiale.
    Autorka tekstu w imieniu całej redakcji.

  • Magazyn BLISS / naTemat.pl

    Szanowna Pani Agato,

    przyznajemy, że nasz tekst faktycznie był inspirowany Pani wpisem, ale proszę zwrócić uwagę, że to jedynie część całego artykułu. Niemniej, taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, a powołanie na źródło powinno być zrobione z większą precyzją. Przepraszamy za zaistniałą sytuację, a nasz błąd naprawiamy w naszym materiale powołując się na Pani wpis i linkując do Pani bloga.

    Redakcja BLISS

    • Jaja sobie robicie? Linkowanie i dodatkowe (!) linkowanie do autorki nie daje Wam prawa do „tworzenia” artykułu bazując na czyjejś innej pracy (ewidentnie powielając fragmenty i/lub budowę tekstu) i to jeszcze prawdopodobnie pod płaszczykiem współpracy, którą swoją drogą powinno się oznaczać. Tekst nadaje się do całkowitej zmiany i polecam tworzyć własne materiały na przyszłość. To wstyd, że ktoś podpisuje się pod tym imieniem i nazwiskiem i wstyd dla wydawcy, który zatwierdził ten tekst. Dodatkowy wstyd-bonus za to, że udało Wam to się sprzedać marce, która mam nadzieję nie będzie patrzeć na to łaskawym okiem. Wielokrotnie kradziono także moje teksty jak i czasem zdjęcia i absolutnie gardzę takim postępowaniem. Autorka powinna Wam wystawić fakturę.

    • Nie zgadzam się na takie wykorzystanie mojego artykułu na stronie natemat.pl. Przypominam, że cytowanie w artykule ma pełnić funkcję pomocniczą. Nadmierne i zbyt obszerne korzystanie z cytatów stanowi naruszenie moich praw autorskich.
      Z poważaniem,
      Agata Puk

      • poko

        A gdzie w tekście użytym przez natemat.pl są cytaty? Sorry ale wszystkie te fragmenty, które były przeanalizowane w treści wpisu są zmienione względem oryginału. Może to i przykre bo faktycznie Pani praca została wykorzystana bez rekompensaty ale naruszenia prawa tutaj nie ma.

    • JAcenty

      Jakoś o honorarium się nie zająknęliście, co?

  • dagad agademon

    napiszę tak: wiesz pewnie kto jest właścicielem portalu natemat ? jeśli nie to napisze : żona redaktora Tomasza Lisa – Hanna Lis. Trzeba coś dalej komentowć?

  • Philips powinien w tym momencie mocno zareagować, bo oni zapłacili za reklamę, a dostają skopiowany tekst nienależący do natemat.pl. To psuje wizererunek nie tylko natemat.pl ale przede wszystkim Philipsa.
    Smutne to jest, a w dodatku tak robi większość dużych serwisów informacyjnych. Jak ktoś tego nie nagłośni, to nikt nic sobie z tego nie zrobi.
    Fajnie że to trafiło na wykop.pl, jest szansa, że autorka dostanie za to konkretne odszkodowanie.

  • Pingback: NaTemat, Philips i AgataBerry – plagiat z lokowaniem produktu w tle – tak ciekawie jeszcze chyba nie było | mediafun()

  • To jest straszne… ciekawe o ilu tego typu sprawach nie wiemy…

    • Też się zastanawiam czasem nad tym. Ten artykuł z natemat znalazłam przez przypadek.

  • Aga

    to okropne :/ lubiłam czytać takie artykuły w natemat ale teraz to przestanę.. gruba przesada i zero szacunku dla cudzego wysiłku :/

    • Niestety, jak widać, redaktorzy natemat idą na łatwiznę i nie można mieć pewności, który artykuł jest autorski, a który „zainspirowany”.

  • Philips Polska

    Droga Pani Agato i Czytelnicy bloga,

    jako Philips Polska chcemy podkreślić, że przestrzegamy prawa własności intelektualnej i wyjaśnić, iż nie mieliśmy świadomości, w jaki sposób portal natemat.pl wykorzystał Pani tekst i własność intelektualną. Cała sytuacja jest dla nas tym bardziej przykra, że nie mieliśmy złych intencji. Nie łączy nas z portalem natemat.pl współpraca komercyjna, a artykuł powstał z wykorzystaniem cytatu naszej ekspertki oraz zdjęć z dystrybuowanej przez nas informacji prasowej, której treść była zupełnie różna od opublikowanego artykułu. Jest nam niezmiernie przykro, z powodu zaistniałej sytuacji. Mamy nadzieje, że podobna nie zdarzy się już w przyszłości.

  • Oby ktoś w @magazynblissnatematpl:disqus poszedł po rozum do głowy. Poza tym czemu ten skopiowany wpis w ogóle jeszcze wisi?

  • Brak mi słów na tak nieprofesjonalne zachowanie.

    • Gdybym mogła to zablokowałabym mojego bloga dla redaktorów natemat.pl :/

      • Wcale Ci się nie dziwię!