Instagram

Follow Me!

Zdrowie

Dodatki do żywności – czego warto unikać? Analiza serów kozich

Listopad 8, 2017

W obecnych czasach kupowanie zdrowego jedzenia to nie lada wyzwanie. W dzisiejszym wpisie chcę po raz kolejny poruszyć na blogu temat związany z dodatkami do żywności. W tym celu postanowiłam porównać dwa bardzo podobne do siebie produkty dostępne w polskich supermarketach, a mianowicie sery kozie w plastrach. Z pozoru oba te produkty wyglądają niemal identycznie. Moja analiza pokazała jednak, że wcale tak nie jest. Ciekawi? Zapraszam na wpis!

Jakie produkty porównywałam?

W moim zestawieniu znalazły się dwie marki serów kozich: ser kozi w plastrach z Biedronki i ser kozi w plastrach z Lidla. Poniżej szczegółowe informacje o tych serach, które znalazłam na opakowaniu.

 

Ser kozi z Biedronki

Marka: Światowid, wyprodukowano w Hiszpanii

Skład: mleko kozie pasteryzowane, sól, bakterie fermentacji mlekowej.

Zawartość soli na 100 g: 1,3 g

Masa i cena: 160 g za 7,99 zł, cena za 1 kg: 49,9 zł

 

Ser kozi z Lidla

Marka: Milbona, wyprodukowano w Holandii

Skład: mleko kozie, sól, bakterie fermentacji kwasu mlekowego (zawierają laktozę z mleka), substancja konserwująca: azotan sodu.

Zawartość soli na 100 g: 2,0 g

Masa i cena: 150 g za 7,99 zł, cena za 1 kg: 53,3 zł

 

Podobieństwa i różnice

Identyczna cena? 

Na pierwszy rzut oka obie wersje sera koziego w plastrach wyglądają podobnie – zarówno ser z Biedronki, jak i ser z Lidla zapakowany jest w poręczne opakowanie, które łatwo możemy otwierać i zamykać. Co ciekawe – również koszt tych serów wydaje się identyczny, bo oba produkty mają identyczną cenę – 7,99 zł. To jednak tylko pozorne podobieństwo ceny, bo kiedy dokładniej przyjrzymy się opakowaniu, to zobaczymy, że ser z Biedronki ma 160 g, a ser z Lidla – 150 g, czyli o 10 gramów mniej. W rezultacie ser kozi z Lidla jest zatem droższy od sera z Biedronki.

Podobny skład?

Skład to coś, na co zawsze zwracam uwagę podczas zakupów spożywczych. W przypadku sera koziego z Biedronki w zasadzie nie ma się do czego przyczepić – skład jest bardzo prosty. Z kolei ser kozi z Lidla zawiera substancję konserwującą i zwróciła ona moją uwagę. Kiedy to zobaczyłam, to nie skreśliłam od razu produktu, ale przed zakupem postanowiłam sprawdzić, co kryje się pod nazwą azotan sodu. W tym celu użyłam aplikacji na telefon Wiesz co jesz,  o której pisałam Wam kiedyś tutaj. Po szybkim wyszukaniu w aplikacji tego składnika okazało się, że azotan sodu to coś, czego absolutnie nie chciałabym widzieć na swoim talerzu. Opis tego składnika zdecydowanie odbiera apetyt:

W przewodzie pokarmowym przekształcany do nitrozamin o silnym działaniu rakotwórczym. Konserwant i stabilizator barwy. Dodawany do produktów mięsnych jako środek zapobiegający rozwojowi bakterii jadu kiełbasianego. Znajduje się w produktach wędzonych oraz żółtych serach. Może powodować mdłości, wymioty, zawroty głowy, migrenę. Utlenia hemoglobinę, powodując methemoglobinemię. Działa drażniąco na przewód pokarmowy.

 

Co oznacza E na opakowaniu?

od 100 do 199 – barwniki
od 200 do 299 – konserwanty
od 300 do 399 – przeciwutleniacze
od 400 do 499 – substancje zagęszczające
od 500 wzwyż – dodatki, takie jak wzmacniacze smaku

Wszystkie dodatki do żywności oznaczone na opakowaniu jako E, to substancje dozwolone w Krajach Unii Europejskiej i teoretycznie ich stosowanie w określonych dawkach nie stanowi ryzyka dla zdrowia. Moje wątpliwości budzą jednak te bezpieczne dawki, bo przecież każdy organizm reaguje inaczej i dawka bezpieczna dla jednej osoby może okazać się szkodliwa w przypadku kogoś innego. Dodatkową kwestia jest też to, że w ciągu dnia jemy wiele produktów i jeśli są to w dużej mierze produkty przetworzone, to można nieświadomie przekroczyć te dopuszczalne, bezpieczne dla zdrowia wartości.

Podsumownanie

W książce Podstawy przetwórstwa spożywczego Ewy Hanny Lady można przeczytać o tym, że w przypadku dodawania do produktów substancji konserwujących często mówi się o wyborze mniejszego zła, „np. w przypadku stosowania azotanów (azotynów) w mieszance peklującej. Z jednej strony w wyniku reakcji z aminami dają one substancje rakotwórcze, z drugiej zaś peklowanie hamuje wytwarzanie bardzo niebezpiecznej toksyny botulinowej, tzw. jadu kiełbasianego”.  W tej samej książce znalazłam informację o tym, że bezpieczeństwo dotyczące substancji dodawanych do żywności ocenia się na podstawie aktualnej wiedzy. A zatem – część negatywnych skutków związanych ze stosowaniem konserwantów prawdopodobnie nie została jeszcze odkryta.

Jeśli mogę kupić ser bez substancji konserwującej lub z konserwantem, to oczywistym wyborem jest produkt bez takiego zbędnego dodatku. Co istotne, to ser kozi z Biedronki nie tylko ma niższą cenę i nie zawiera konserwantów – jego dodatkową zaletą jest też mniejsza zawartość soli na 100 gramów w stosunku do sera z Lidla. W przypadku wyboru dobrego sera koziego jeszcze raz sprawdziła się zasada – im krótszy skład, tym lepszy produkt.

 

 

  • Ola z Berlina ;)

    No popatrz! Dopiero co kupiłam lidlowy ser kozi! Uwielbiam te sery, zawsze byłam przekonana, że składy mają podobne, nie zauważyłam tego konserwantu. I prawdę mówiąc wydaje mi się, że kiedyś go nie było w tym produkcie… Dobrze, że zauważyłaś!

    • Tak, kiedyś ser kozi z Lidla miał lepszy skład, teraz niestety zmienili na inny, szkoda.

  • Kasia Badowska

    A czy ser z Lidla w kawałku też ma taki skład jak ten w plastrach? Kiedys polecałaś na blogu ser kozi z Lidla. Czy zmiebili skład?

    • Tak, ser kozi z Lidla w kawałku ma identyczny skład jak ten w plastrach. A jeśli chodzi o skład – to niestety zmienili go, bo kiedyś był inny (nie było azotanu sodu).

  • Beata Bąk

    Rozumiem, że przeanalizowałaś składy innych kozich serów na rynku polskim i ten z Biedronki wypadł najlepiej. Jeżeli możesz to podaj inne marki bądź sklepy godne polecenia.

  • Od kiedy w maślance z Lidla (nie pamiętam niestety nazwy producenta) znalazłam żelatynę wieprzową, patrzę na skład każdego produktu, nie tylko mlecznego. Azotan sodu wydaje mi się zbędny w kozim serze, ale większość osób nie spojrzy na skład, bo pomyśli, że przecież kozi ser to samo zdrowie.
    Super, że zestawiasz takie produkty i uświadamiasz społeczeństwo!